brattvaag

brattvaag

KIM JEST RENIFEROWA?

Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.

Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.

Zapraszam!

Reniferowa

sobota, 16 grudnia 2017

(272) Zajrzyj do pralki, zanim ją włączysz

Odzież wełniana jest niezwykle popularna w Norwegii. To nie tylko grube wełniane swetry, ale także bluzki, podkoszulki, bielizna i oczywiście skarpety. Z programu do prania wełny korzysta się tu bardzo często. W NRK opisano niewiarygodną historię mieszkającego w Oslo kota o imieniu Zero. Mruczek ułożył się wygodnie w pralce na stercie prania, a nieświadomy niczego właściciel włączył program do prania wełny. Kot przeżył, ratowano go dwa dni. Z czworonogów wolę zdecydowanie psy, ale ta histora nadal wywołuje u mnie dreszcz przerażenia.

Tutaj LINK do artykułu na NRK


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

środa, 1 listopada 2017

(271) Wszystkich Świętych w Norwegii

Wszystkich Świętych (Allehelgensdag) jest normalnym dniem pracy w Norwegii. Nie odwiedza się cmentarzy, nie pali świec. Być może zmieni się to z czasem, gdy na norweskich cmentarzach pojawi się więcej polskich grobów. Bo my, Polacy, choć bardzo solidni i pracowici, jesteśmy - jak inni - śmiertelni.

Moi nabliżsi wiedzą, że nie chcę mieć grobu. Moje prochy będą rozsypane nad fiordem. Nigdzie się na razie nie wybieram, ale wolę przy okazji święta o tym przypomnieć. A jak macie Kochani zapalić świeczkę, to zapalcie ją w domu. A do tego szklaneczka głogu z cynamonem i goździkami. W deszczowy, jesienny wieczór, jak znalazł.

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

wtorek, 24 października 2017

(270) Co z wynikami badań, czyli los pacjenta w Norwegii

Jesli fastlege (lekarz pierwszego kontaktu) lub specjalista skieruje cię na badanie, to nie licz na to, że wynik tego badania otrzymasz do ręki. Tutaj funkcjonuje to tak, że rezultaty przesyłana są do lekarza kierującego. Jeśli lekarz po zapoznaniu się z wynikami uzna, że sprawa jest pilna, czyli coś jest nie tak, jak być powinno, to zaprosi cię na wizytę listem lub telefonicznie. Jeśli wyniki są w opinii lekarza dobre, to powiadomi cię listem lub sms-em, że wszystko jest ok.
Albo nie powiadomi wcale... I wtedy zmagasz się z niepewnością, czy na pewno wszystko jest w porządku, czy oby ktoś o tobie nie zapomniał.
Troche tęsknię za samodzielnym odbieraniem wyników. Bo nie ma ludzi, w tym lekarzy, nieomylnych.

Być może w innych częściach Norwegii funkcjonuje to inaczej, Jesli tak, dajcie, proszę, znać.

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

niedziela, 22 października 2017

(269) Godøya



Z okien widzimy między innymi wyspę Godøya. Wyspę tę łączą z resztą gminy dwa tunele. Wkrótce rozpocznie się ich remont. Na ten czas uruchomiona będzie przeprawa promowa, Jeśli będziemy chcieli wybrać się na plażę w Alnes, trzeba będzie przeprawić się promem. Liczni turyści cruiserów, które zatrzymują się w Ålesund też będą musieli do wyspy dopłynąć promem. Moje koleżanki z pracy z jednej strony cieszą się na pięknie wyremontowane tunele, a z drugiej ubolewają, bo wiadomo, jak to z promem bywa. Wiatr mocniej powieje i prom odwołany. Mamy nadzieję, że remont potrwa krótko.
Zatem niedługo będziemy wypatrywać białej sylwetki promu sunącej między naszymi wyspami.


***

Cały weekend w domu. Sił brakło na długie spacery, za to było wylegiwanie się na tarasie. Przed nami ostatni tydzień października. I ponoć ostatnie dwa bezdeszczowe dni. Potem chmury, deszcz i wiatr. Dopiero tu w Norwegii zrozumiałam, jakim dobrodziejstwem jest słońce. Dobrze, że choć za oceanem słonecznie. Buzie do słońca, Kochani!

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

piątek, 20 października 2017

(268) Jabłka, jabłuszka

W Polsce lato zaczynało sie od papierówek. A potem słodkie malinówki, kwaśnawe kosztele, żółte renety i goldeny. Jak tato stawiał w chłodnej sypialni skrzynkę malinówek, to pachniało na cały dom. I tornister jabłkiem pachniał. I czasem rękawiczka, do której się jabłko włożyło, by się w drodze do szkoły nie obiło. Ach polskie jabłka, malinowy smak dzieciństwa!
Pamiętam, jak Renifer po raz pierwszy opowiedział mi o norweskich jabłkach, a było to z dziesięć lat temu, a może i dawniej, to trochę się zdziwiłam. Czyżby jakieś jabłka mogły dorównać polskim? A kilka lat później sama się przekonałam, że owszem, jabłka z krainy fiordów są nie tylko dobre, one są wyśmienite! Problem w tym, że sezon na nie jest krótki, bo trwa od września do grudnia. A niektóre gatunki, jak na przykład discsovery, są dostępne tylko przez dwa miesiące.
Ale nie narzekam, bo moimi faworytami są jabłka gravenstein, a te można kupować aż do grudnia.

A jak się kupi gravenstain, które rosły w Hardanger, to to dopiero jest rarytas!



Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

poniedziałek, 16 października 2017

(267) Wrzosy



We wrześniu rozpoczął się sezon polowania na jelenie. Mąż koleżanki jest myśliwym, a jej kilkuletni syn wie, jakie hobby ma tata. Mały dowiedział się, że jelenie odżywiają się między innymi wrzosem. No to wyharatał z ogródka przydomowego cały wrzos i przetransportował go na skraj pobliskiego lasu. I czekał na jelenia. Koleżanka, gdy zobaczyła przeorany ogródek nie wiedziała, czy się złościć, czy chwalić małego za pomysłowość.
A ja, ilekroć patrzę na wrzos, wspominam nasze z dziećmi łazikowanie po Norwegii. Pierwsze wspólne wakacje, gdy Ulstein było naszą bazą wypadową. Wyprawa za wyprawą. Nogi otarte do krwi, ubłocone buty, jedzenie rokładane na kamieniach. I my rozłożeni na kamieniach, gdy sił brakło. Pierwsze wędkowanie. Jazda serpentynami na Trollstigen naszą wysłużoną audiczką i moje okrzyki na każdym zakręcie. I smród gumy z umęczonych hamowaniem opon.

I wrzos, którym ktoś kochany ozdobił swój kapelusz.


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

piątek, 13 października 2017

(266) Mannen, czyli góra, co spędza z oczu sen

Foto www.nve.no


Gmina Rauma (Rauma kommune) leży w Møre og Romsdal. Jest ona co jakiś czas na ustach wielu Norwegów. A to za sprawą góry Mannen połozonej niecałe kilkanaście kilometrów na południe od Åndalsnes. Góra mierzy 1294 metry i jest jednym z kilku obiektów wysokiego ryzyka. To tu w nieokreślonej bliżej przyszłości dojdzie do wielkiego osuwiska, które porwie część tej góry zwaną Veslemannen. Szacuje się, że runie sto milionów metrów sześciennych kamieni. Spowoduje to wyłączenie z ruchu sporej części drogi E 136. Ale najwiekszym problemem jest jest fakt, że na terenie zagrożonym położone są domy i gospodarstwa rolne. Ruchy góry są od 2009 roku ścisle monitorowane. Kilka razy cała Norwegia obserwowała w napięciu całodniowe relacje spod góry, bo lawina miała nadejść tuż, tuż. W 2014 przesunięcie wzrastało o kilka centymetrów dziennie, a ostatnio, w październiku 2017 roku wynosiło 20 cm dziennie. Już była nadzieja, że góra w końcu runie, ale znów się wyciszyła, jakby swym bezruchem chciała dokuczyć zmęczonym tym spektaklem widzom. Próbowano pompować w szczeliny wodę pod duzym ciśnieniem. I to nie pomogło. Kilka razy ewakuowano mieszkańców zagrożonych terenów. Zastanawiam się, jak długo można życ w takim napięciu. Ewakuacja, gdy góra zaczyna pracować i powrót do domu, gdy sie uspokaja. Sprzedać domów nie mogą, bo kto to teraz kupi? A o odszkodowanie mogą się starac dopiero po katakliźmie.

Taki niezbyt optymistyczny wpis dzisiaj, w piątek trzynastego.

Miewamy czasem nad głową takie niewidoczne góry, na których runięcię czekamy. A odsuwanie w czasie lawiny tylko niepotrzebnie potęguje strach. Zatem co ma runąć, niech runie. A życie niech toczy sie dalej.

***

Pada, leje, zacina, po plecach smaga. Słońca ani widu, ani słychu. Wytaplałam się dziś w błocie.
Teraz spokojny wieczór w domu, a przed nami weekend!!!

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

wtorek, 26 września 2017

(265) Dobry dzień

Poranek na tarasie


Działam na baterie. Słoneczne.

Dziękować tylko Opatrzności za tak piękny, pełen słońca finisz wrzesnia. Chłodny poranek, krótka chwilka na tarasie przed wyjściem do pracy i niebo, które od rana zdawało się mówić: Szukać cienia dziś będziesz, oj będziesz.

Z leżącej nieopodal stoczni w Kleven dotarła dobra wiadomość. Znany norweski przedsiębiorca, potentat hotelowy Petter Stordalen zdecydował się zainwestować w tę firmę. Była ona w niezłych tarapatach. Doszło do tego, że pracownicy, chcąc ratować upadającą stocznię, udzielili jej pożyczki. Ale gdyby nie pomoc Stordala, kiepsko mogło się to wszystko zakończyć.
W ubiegłym tygodniu ogłoszono bankructwo firmy Moods of Norway. Jakoś trudno uwierzyć, że kończy się historia odważnych chłopców ze Strynu, twórców lubianej odzieżowej marki, której symbolem był różowy traktor. Marzę nieśmiało, że nagle znajdzie się i tu jakiś wybawca.

NTB (Norsk Telegrambyrå) czyli centralna agencja informacyjna zaliczyła dziś nie lada wpadkę. Około południa obwieściła bowiem, że zmarł król Norwegii Harald V. Po kilku minutach poinformowano, że... nastąpiła pomyłka. Króla Haralda darzę ogromnym szacunkiem i chciałabym, by kolejna informacja o Jego śmierci okazała się także pomyłką.

***

No i jeszcze coś, co sprawiło, że dzień był naprawdę dobry. Nasze dzieci mają dziś jubileusz. Świętują daleko od nas, ale ja mam to szczęście, że już wkrótce będę mogła się do nich przytulić.




Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

(264) Cruisery w Ålesund

Sunnmørsposten opublikowało dzis listę cruiserów, które zapowiedziały swą wizytę w Ålesund w 2018 roku. Będzie ich 176.

LINK do listy TUTAJ.


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

czwartek, 31 sierpnia 2017

(263) Emigranckie dylematy

11 września odbędą się w Norwegii wybory parlamanterne (Stortingsvalget). Oddać głoś może wyłącznie osoba legitymująca się obywatelstwem norweskim. My, choć dawno osiedliliśmy się pod norweskim niebem i czujemy, że wyspa to nasz kawałek ziemi, prawa głosu nie mamy. Mogliśmy za to głosować w wyborach gminnych (Kommunvalget), bo wystarczy być zameldowanym w Norwegii przez trzy lata, by mieć taką możliwość. I oczywiście głosowaliśmy.
Aby otrzymać norweskie obywatelstwo, należy mieszkać w Norwegii co najmniej siedem lat i mieć udokumentowaną znajomość języka norweskiego. Jest jeszcze jeden warunek. Należy zrzec się własnego obywatelstwa. Bo Norwegia jest jedynym skandynawskim krajem, który nie umożliwia posiadania podwójnego obywatelstwa.
I tu dochodzi do klasycznego starcia serca z rozsądkiem.
Rozsądek podpowiada racjonalnie, że gdybym zrzekła się obywatelstwa polskiego, nadal byłabym Polką, czyli osobą narodowości polskiej. I przyjęcie norweskiego obywatelstwa nigdy tego nie zmieni. A obywatelką norweską czuję się od dawna. Tu kupiliśmy swój własny dach nad głową, tu pracujemy, płacimy podatki. Ale serce oburza się na rozsądek. Bo jak można w ogóle mieć jakieś wątpliwości w tej sprawie! Toż to byłaby zdrada!
I co robić?

Być może los podsunie inne rozwiązanie. W sieci pojawiła się strona o zobowązującej nazwie Kan du love? (Czy możesz obiecać?). Można tu zadac pytanie w ważnej dla nas sprawie, a politycy reprezentujący rózne partie odpowiadają, podpisując się imieniem i nazwiskiem. Skorzystałam z możliwości. Zapytałam o to, czy mogę oczekiwać, że Norwegia umożliwi posiadanie podwójnego obywatelstwa. I mi odpowiedzieli. Jeśli politycy nie mijają się z prawdą, to będzie po problemie. Oby jak najszybciej. Bo w tych wyborach głosowac nie mogę, ale w następnych bardzo bym chciała.

Tu LINK do strony Kan du love?


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa